Blog o podróżowaniu i innych fajnych rzeczach:)
Marigot

Marigot

Zostajemy tu do jutra. Właściciel boi na której stoimy stara się sprzedać lokalne wycieczki i boja ma być za free (za mało chyba sprzedał bo za free ostatecznie nie była). Ma to być objazd taksówką kilku miejsc, jakaś fabryka czekolady, fabryka rumu, itp. Trudno uzyskać bardziej szczegółowe informacje, ale ma to być drogie. Część osób się decyduje (finalnie wyszło jeszcze drożej niż wszyscy myśleli). Część idzie na nurkowanie, a my na snorklowanie. Był trudny kontakt z bazą nurkową, żadnych konkretów, ktoś chciał abyśmy zostawili komuś innemu dane karty kredytowej, itp. Niepewni co będzie stawiliśmy się w wyznaczonym miejscu rano i pojawił się problem – nie ma dla nas lunchu i nie mogą nas wziąć na dwa nurki i dwa snorkle, tylko na jeden. Idealnie – o to nam chodziło! Niedługo później wypływamy łodzią nurkową z całkiem dużą grupą. Wyskakujemy do wody w jednym miejscu, płyniemy wzdłuż skalistego brzegu (my górą, diverzy dołem) i godzinkę później wyławiają nas w innym miejscu. Było całkiem ok. A najfajniejsze było to, że grupa miała teraz mieć lunch, a nas wysadzili – a właściwie poprosili o wyskoczenie do wody i dopłynięcie do brzegu! Stąd mieliśmy podwózkę busikiem (w mokrych ubraniach!) na miejsce startu. Szkoda tylko, że nie mogliśmy zostać tam dłużej, bo okolica była naprawdę ładna.