Dziś bez wczesnego wstawania bo nasza trasa to tylko 3 mile na pobliskie Tobago Cays. To taka grupa przepięknych bezludnych wysepek. Najwięcej jachtów stoi na kotwicach w kanale pomiędzy Petit Rameau a Petit Bateau. Jest dość ciasno, więc próbujemy stanąć trochę dalej, w znacznie mniej osłoniętym miejscu. Maski, płetwy i do wody podziwiać żółwie których jest tu niemało. Przed wieczorem zapada decyzja aby przenieść się tam gdzie stoi większość jachtów (cały czas jest silny wiatr i rzuca nami tak, że obawiamy się o kotwicę w nocy). Również w nowym miejscu wieje i jest prąd jak w rzece ale i tak wydaje się być trochę lepiej. Po zmroku zamówiona kolacja na lądzie (a miały to być bezludne wyspy!) Tym razem już prawie nikt nie chciał lobstera więc były ryby (bez wyboru jakie). Ceny równie wysokie. Kolacja oczywiście z podwózką i odwózką na jacht w cenie.