Blog o podróżowaniu i innych fajnych rzeczach:)
Mayreau

Mayreau

Krótki przeskok na Mayreau (start znów o świcie, jak prawie codziennie). Lokalesi na łodziach witają nas słowami welcome to paradise. Faktycznie zatoczka jest przepiękna. Jak lokales złowi przybyszów to już ich pilnuje. I od razu jest oferta na obiad z lobsterami dla całej załogi (a kapitan za free). Cena – 100 xcd/os (~130zł), nie licząc drinków. My mówimy, że chcemy wegetariańskie jedzenie i niby coś ma być. Na plaży jest kilka barów i jadłodajni, ale wszystko działa w takim systemie. Nigdzie nie ma cen. Zamawiasz coś a następnie dostajesz rachunek taki na ile wyglądasz. Biedak przecież katamaranem nie przypłynie. Np. za 2 poncze rumowe i jedne frytki zapłaciliśmy ~80zł. Całe popołudnie spędzamy na miłym nicnierobieniu w pięknych okolicznościach przyrody. Wieczorem wspólna kolacja. Naszych dań wege nie ma. Dostaliśmy tylko (wspólne) dodatki do lobsterów – ryż i kartofle. I miało też kosztować 100xcd! Po interwencji padło pytanie czy może 50? Drogo, ale zapłaciliśmy. Napoje oczywiście osobno. Nie piszę tego żeby narzekać, ale warto wiedzieć jak jest i czego się spodziewać.