Rano skipperzy załatwiają formalności z odprawą i resztę dnia mamy wolną. Spacerkiem przemieszczamy się od knajpki do knajpki. Niektórzy idą na nurkowanie. Po opisach nura z Martyniki nie zdecydowaliśmy się. Tamto było chyba dla bardzo zaawansowanych i nikt się klientami za bardzo nie interesował. A tutaj inaczej – pełny profesjonalizm i nasi nurkowie zachwyceni ogromnymi lobsterami jakie widzieli. No, ale nie byliśmy… W zamian poszliśmy trochę posnorklować przy przybrzeżnej rafie. Było tak sobie.