Blog o podróżowaniu i innych fajnych rzeczach:)
Bequia

Bequia

To nasz najdłuższy przelot, prawie 60 mil! Ruszyliśmy wcześnie, w okolicy 6-tej. Plan „b” był taki aby dopłynąć na Saint Vincent. Ale tak dobrze wiało, że dotarliśmy znacznie dalej do Port Elizabeth na Bequii. Ale nie na tyle wcześnie aby dało się jeszcze odprawić. Tak więc, żółta flaga, jacht. Dzień na morzu.